Taki moment zdarza się raz - tylko za pierwszym razem. Zazwyczaj jest to telefon od kogoś z rodziny, może też być bezpośrednio od osoby poszkodowanej lub sąsiada. Bywa i z oddziału SOR. "Mama się przewróciła w drodze do łazienki; Pan Jan sięgał po coś z szafki i wszedł na stopień, znalazłam go w kuchni na podłodze; Pani Wujek ma złamane biodro, czy może Pani przyjechać i jeżeli to możliwe zabrać jego dokumentację medyczną?". Po to mamy telefony komórkowe, by przekazywać lub uzyskiwać informacje w dowolnym miejscu. Co jeśli, możemy uzyskać informacje o dowolnym mieszkaniu i jego starszym wiekiem lokatorze, typowym (szerokim) obrazie ułożonego życia seniora i przedmiotów w jego domu? Oraz o prawdopodobnym, możliwym do opisania procesie starzenia się, niepełnosprawności - właśnie pod kątem upadku, czynnikach jego ryzyka, opiece i prewnecji oraz koniecznej rehabilitacji? Wiemy od czego zacząć?

 

Definicja – czy to boli?

 

teoria upadkow osob starszych

 

Jeżeli chcemy uzyskać intelektualny odlew formy z teorii upadku jakiego doznać może każdy, młodszy i starszy, szybszy i sprawniejszy, wolniejszy i zdezorientowany, to wystarczy sięgnąć do odpowiednich źródeł. Jednak powiedzą one tyle, ile powinny – osobie trudniącej się odpowiednim fachem. Na wstępie będzie tak i tym razem. WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) definiuje upadek w ten sposób: "niezamierzone spoczywanie na podłożu, podłodze lub innym niskopoziomowym obiekcie", oraz różnicuje: "wykluczając z tego intencjonalną zmianę pozycji by spocząć na meblach, ścianie lub innym obiekcie".

 

Pozostaje przetłumaczyć definicję na obraz praktyczny, codzienny, bliski sercu i rozumowi. Jak być może już widać, upadek nie musi być spektakularny. Nie musi też w pełni wyczerpywać wszystkich znamion jego charakteru. Nie musi dawać poważnej szkody. Ale coś jednak mówi...

 

Podstawowymi siłami, mającymi wpływ na ryzyko upadku (w każdym wieku!), są: grawitacja, siły antygrawitacyjne (mięśniowe) oraz tzw. siły zewnętrzne (obiekt w ruchu, obiekt statyczny), czynniki wewnętrzne (płynące z organizmu, np. ból, zachwiania równowagi, działanie leków) i na koniec: działania przystosowawcze, czy też przeciwdziałania podczas incydentu. Te ostatnie potrafią bardzo konkretnie, osobniczo ukierunkować i przypieczętować siłę oraz jakość (wagę skutku) upadku.

 

Potrafimy określić czynniki ryzyka zarówno w otoczeniu seniora jak i w możliwościach danej osoby, czyli obrazie jej lokomocji. Pełen obraz uwydatnia się, gdy połączymy obydwie strony oddziaływań i nadamy mu znamiona interakcji. Na podstawie historii, obserwacji i dokumentacji możemy nakreślić profil funkcjonowania osoby starszej i właściwie dopiero wtedy nadać sens opisywanym czynnikom ryzyka.

 

Czy jest to trudne? Czy jest to dokładne? Wiele można poczytać w sieci o konkretnych rodzajach "prac" czy "okoliczności" i sposobie zapobiegania wiążących się z nimi szczególnie potencjalnych zdarzeń. Autorami są jak najbardziej osoby wnikliwe i profesjonalne, zaznajomione z tematyką. Jednak opieka, czy opiekowanie się osobą bliską cechuje ciągła, mniejsza lub większa niepewność jak i troska. Sprawia to, że zawsze jesteśmy czujni, choć nierzadko oddaleni, bezradni. Zobaczmy co możemy zrobić by być choć trochę bardziej – POMOCNI o czasie.

 

Czynniki ryzyka – "widzę i wiem, ale nie dowierzam"

 

pomoc w zakresie upadkow u seniorow

 

Przejawiając chęć i zdolności do modyfikacji czynników ryzyka pod kątem zmniejszania zagrożeń, zastajemy na miejscu osobę, która "ma się dobrze". I należy się cieszyć z tego powodu, chcemy przecież pomóc, wyjść naprzeciw oczekiwaniom i zaspokoić potrzeby danej osoby lub jedynie umożliwić ich dalsze, samodzielne zaspokajanie. Widzimy wtedy obraz człowieka, który "skądś przyszedł" i "dokądś idzie". Nie jest to trudne w wizualizowaniu. Ktoś nam otworzył drzwi, rozmawia z nami no i za moment leci do kuchni przysposobić herbatę. Jest miło. Jednak czy problem jest aż tak daleko pod skórą?

 

Senior ma na sobie obuwie, danej wielkości swobody ruchu ubranie, nosi okulary, więc mu je podajemy ze stoliczka; wiemy już, że zjadł śniadanie i wziął leki o 8:00, już teraz o 11:00 a sądząc po klimacie mieszkania, przywiązał się do multum rzeczy, tak więc nie sposób tu czegoś nie naruszyć. Niestraszne mu nowoczesne, przestronne, puste korytarze nowoczesnego budownictwa.

 

Gdyby nie instrumentalne i techniczne podejście do problemu upadków, które to tworzyło i popychało naprzód ewolucję różnych materialnych i usługowych (czynnościowych) rozwiązań, spotykalibyśmy się dziś do miłej pogawędki o pracy dla wspierającego opiekuna. Jesteśmy jednak świadomi rzeczywistości, zależy nam na możliwie najlepszym rozwiązaniu - słuchamy. Skoro nie jest to definitywnie konieczne, nie chcemy żyć na siłę przy boku. Nie chcemy zatrudniać asystenta absolutnego. Czy możemy uwierzyć wbrew właśnie takim własnym intencjom, że działania można zakumulować i wykorzystać naprawdę w wolny sposób?

 

Zajrzyjmy do konkretnych aspektów edukacji zdrowotnej.

 

"Studium przypadku" – czyli mój kochany rodzic

 

upadek studium przypadku

 

Każdy z nas ma do wykonania szereg czynności służących ukończeniu kolejnych, codziennych zadań. Żeby założyć obuwie, muszę się przynajmniej schylić się na siedząco (1). Jeżeli jestem już odziany w koszulę i spodnie, to zapewne choć na moment podniosłem się z krzesła by uregulować odzież na linii pasa (2). Zakładam, że jestem na siłach by uprzednio wykonać poranną toaletę. Wydalanie realizuję z wysokości kilkudziesięciu centymetrów nad podłożem siedząc, ze zgiętymi kolanami i biodrami pod kątem 90 stopni. Tak więc usiadłem (3), wysiedziałem i zdecydowałem się wstać (4). Moje zawroty głowy zależą od przypadkowych w moim mniemaniu czynników. Są silniejsze po wstaniu i pewnie wiążą się też z pracą tłoczni brzusznej (5a, 5b). Tak samo lubią śrubować już po wstaniu z łóżka (6), na którym mogłem odpocząć przed dzisiejszym dniem.

 

Sześć lub siedem okoliczności w których kombinacja czynników ryzyka może znaleźć wyraz w mechanicznym ułożeniu względem siebie segmentów ciała – czyli w przyjętej postawie, tak w statycznym jak i dynamicznym jej względzie z moją wolą na czele.

 

I w tym rzecz, że wszystko co podejmujemy, ma za cel iść do przodu. Nie jest to tylko dumanie, lecz praca mięśni szkieletowych.

 

Powrót do korzeni

 

Choroby i ich kombinacje sprzyjają upadkom.

 

- Czy ma znaczenie, że brak siły w mięśniach, jeżeli staw kolanowy i tak nie jest w stanie przyjąć przetaczającego się na nim obciążenia ciała podczas chodu?

 

Zależy jak na to spojrzeć. Dla wykonania czynności chodu na określonym dystansie, staw może już nie być odporny, ale do transferu z łóżka na fotel, czy na wózek inwalidzki, siła będzie miała kluczowe znaczenie.

 

- Czy brak dostępu do leczenia specjalistycznego znacząco podnosi ryzyko upadku?

 

Raczej tak. Brak przyjmowania leków adekwatnie do stanu zdrowia, sprzyja stanom pogorszenia. Efekty bynajmniej nie zaskakują seniorów w fotelu z telefonem pod ręką i gwarancją czasu przybycia kogokolwiek na czas. Osoba starsza przebywająca na podłożu bez pomocy już przez godzinę, może: odwodnić się, wyziębić, doznać udaru, czy nabyć zapalenia płuc. Nie trzeba złamań i krwotoków. Wystarczy stres i panika, słabnące siły i brak pomysłu na wyjście z sytuacji.

 

- Czy niski dochód i sytuacja ekonomiczna mogą sprzyjać upadkom?

 

Tak, jeżeli stwarza to konieczność oszczędzania na sprzęcie i materiałach, blokując remont; jeżeli wpływa na ilość i jakość możliwego do nabycia pokarmu, korzystania z usług specjalistów z obszarze zdrowia, czy nawet uniemożliwia realizację recept.

 

Co jeszcze?

 

Brać należy też pod uwagę niewykonane lub źle wykonywane czynności gospodarcze. Podczas ich realizacji może dojść do błędu brzemiennego w skutkach: od razu lub odroczonego, połączonego z kolejnym niedopatrzeniem i chęcią zachowania znanej rutyny.

 

Niestety, osoby starsze są zmuszone przyjmować najczęściej kilka / kilkanaście leków dziennie. Jest to jeden z filarów praktyki upadku w wieku starszym o który można rozbić głowę. Dbanie o utrzymanie aktualnej i adekwatnej linii przyjmowanych farmaceutyków, może znacząco uchronić przed zjawiskiem niepożądanym – upadkiem. Jakakolwiek aktywność fizyczna, a jeżeli to możliwe – ruchowa, powinna uwzględniać profil lekowy pacjenta.

 

Statystyki może i negowałyby ryzyko wystąpienia upadków; tyle, że wynikałoby to jedynie z braku podejmowania jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Liczba 85% seniorów nie podejmuje żadnej, znaczącej dla zdrowia aktywności fizycznej i dlatego nie jest zwolniona z wielu innych konsekwencji oprócz samego upadku. Błędne koło.

 

Upadek – ochrona przed konsekwencjami

 

unikanie konsekwencji upadkow wieku starczego

 

Podstawowym działaniem jest zmiana zachowań samego seniora i dostosowanie otoczenia do jego aktualnych potrzeb. Samotne zamieszkiwanie jest czynnikiem wzmożonego ryzyka. Dobrze było by aktywować sąsiedzkie otoczenie. Przyda się choćby niewielki, rutynowy nadzór, kontakt, wymiana informacji, doraźna pomoc.

 

Trzeba przyjrzeć się filozofii jaką wyznaje bliska osoba na temat siebie i świata. Zaangażowanie osoby starszej w utrzymanie dotychczasowego stylu życia lub swojego rodzaju renesans mogą nie być dłużej bezpieczne. Samoaktywizacja na hasło "opiekun" nie powinna w tym względzie dziwić. Podobnie pierwsze wizyty opiekuna.

 

Poziom uczestnictwa jak i odpoczynku są także istotne. Upadki zdarzają się tak u aktywnych jak i siedzących głównie, seniorów.

 

Opieka powinna być mierzona przez koszty, skuteczność i czas jakie trzeba poświęcić dla uzyskania odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, rozłożonego na jak największą ilość doby oraz rozwleczonego na mnogość sytuacji. Jeżeli przestaje się to opłacać, warto wykonać podstawową diagnostykę prewencji upadku.

 

Warto też określić indywidualne potrzeby, także te związane z wiekiem. Naturalnie zmusza do tego pierwsza linia działania, a jest jedną z kluczowych – OBSERWACJA. Dobrze jeśli pojawia się na czas, dobrze też gdy uprzednio nie zrazimy do siebie czym innym seniora.

 

Czemu obserwacja jest szczególnie ważna? Osoba starsza może nie wykazywać chęci do współpracy. Dlatego właściwy ruch należałoby dokładnie przemyśleć i wykorzystać odpowiedni moment. Trzeba więc być na to gotowym. (Więcej o tym w tym artykule: https://opiekarehabilitacyjna.pl/rehabilitacja/gdynia/blog/senior-sztuka-przetrwania)

 

Szkiełko i oko

 

Najtrudniej będzie dostrzec zmiany w stanie zdrowia w sytuacji salonowej, podczas jedynie pogawędki. Trzeba nastawić się na: odwiedziny, ugotowanie (może wspólnie?) obiadu, "przejrzenie" we dwoje kosmetyków w łazience, praktycznych rozmowach o konieczności przeprowadzenia niewielkich prac remontowych, czy wybranie się na wspólny spacer, ale tak uczciwie - w "teren".

 

Dlaczego? By sprawdzić, przetestować, ocenić kolejne decyzje. Oceniamy sprawność motoryczną, zdolności poznawcze. Przekonywanie lepiej z założenia zostawić na koniec. Ale liczy się nasza otwartość i gotowość; trzeba porozmawiać od serca, czy senior widzi już jakieś zmiany. Paradoksalnie, może zależeć mu na zachowaniu tego co jest. I wtedy to właśnie można wykorzystać – pomagając jedynie, unikając rewolucji.

 

Obserwacja zachowań

 

Senior może już przyzwyczaił nas do swoich ryzykownych aktywności. Podejmuje je tak ochoczo, jak i uparcie. Okazało się być może, że i teleopieka okazała się niewystarczającym psychologiem. W tych wszystkich sposobach utarczki zagościł strach. Taki dorosły, racjonalny, jak to u dzieci 80, czy nawet 60 latków.

 

Choć przekładamy w czasie sposobność do uzyskania pomocy, to jednak ignorowanie oznak fizycznej słabości przestaje się komukolwiek opłacać. Brak zainteresowania tematyką upadku przez personel medyczny (ochrony zdrowia), brak jakichkolwiek ostrzeżeń czy interwencji, powinien wzbudzać niepokój. Jeśli to nas już zainteresowało, by sięgnąć po wiedzę z zakresu istotnego aspektu bezpieczeństwa, jest to jasny sygnał, że potrzeba działania jest słuszna.

 

Czy senior żartuje o zagrożeniu, racjonalizuje, zbywa temat? Ma zamiłowanie do leków? Niewłaściwie włącza lub odstawia rzeczy codziennego użytku? Korzysta z pomocy ortopedycznych w sposób akrobatyczny? Niestety, część wizyt kontrolnych tym się cechuje - zdecydowanym zwróceniem uwagi na problem.

 

Liczy się ogólna przytomność umysłu – nastawienie się i reagowanie na temat upadków u samego seniora. Zachowania oraz środowisko ulegają zmianie, bo taka jest konieczność. Lepiej mieć pewność co do właściwości działania, niż na pewno utracić ją przy pierwszym lepszym potknięciu.