Każdy z nas zaplanował kiedyś urlop, podróż i ścieżkę zwiedzania nowego miasta. Większość z nas wie jak odnaleźć się na dworcu kolejowym – czego szukać, czego spodziewać się, jak się zachować. Względnie trudniej może pójść w załatwianiu spraw w urzędach. Ale jeśli coś nam nie wyjdzie, to zostajemy doinformowani gdzie jeszcze mamy braki lub czujemy w jakim obszarze nie zostaliśmy zrozumieni. Stać nas nawet na przygodę. I mniej lub bardziej akceptujemy to.

 

Wiek starszy, III etap życia, obarczony jest stratami w wielu obszarach aktywności, pozycji czy zdolności. Pewne zmiany przychodzą powoli, inne nagle; jedne są mniejsze, drugie znaczące; czasami płacimy za swoje błędy, a niekiedy pytają nas jak nam się w życiu to i to udało. Bo to genialne. Bywa, że naprawdę jesteśmy uśmiechnięci.

 

Powaga charakterów jest jednak dosadna. Zmartwienia nie są przyjemne i towarzyszą nam od dawna. Zmieniają nas podług doświadczeń, straconych szans jak i wieloletnich sukcesów, utrzymanych aż do momentu przekazania pałeczki. Opieka jest trudna, gdyż trudno będzie nam dogodzić lub odwieść kogoś tak, jakbyśmy mieli po prostu zmienić bieg podczas jazdy i ustalić nowe, ekonomiczne zasady. Mimo tego podejmujemy próbę, szukamy wsparcia. Wyjaśnię, dlaczego opiekun medyczny jest w stanie zdziałać cuda.

 

JAK ORGANIZUJĄ SOBIE ŻYCIE SENIORZY

 

Odpowiedź może być krótka: wokół codziennych czynności potrzebnych do przetrwania. Można było by rozbudować pytanie: do czego prowadzi organizowanie sobie życia u seniorów? Kilka przypuszczeń wyszło by na pierwszy plan: do zmniejszenia aktywności, do pogłębiania chorób, do błędów rzutujących na zdolność do przetrwania, itd. Senior po przejściu przez progi starzenia się nadal ma możliwość budowania sobie świata. I jest to wręcz przymus. Zmienia się przecież organizm. Niekiedy rozwija się dalej umysł. Lecz częściej dostosowuje się on do zmieniającego się środowiska. A człowiek ciągle czegoś szuka. Zmienia więc swoje zachowanie by to dostać. Oferta od życia ciągle się aktualizuje. Co więc stałego w tym wszystkim?

 

Podstawy, czynności potrzebne do przetrwania – mierniki skuteczności na starość. Są to: kąpanie się, przemieszczanie, korzystanie z toalety, zdolność do zmiany pozycji (nawet wśród niepełnosprawności), przyjmowanie posiłków (niekoniecznie ich przygotowanie), ubieranie się.

 

Za tymi aktywnościami nie musi iść technika czy bycie na bieżąco z trendami, ale mogą zachodzić pewne okoliczności, które zaczynają wypaczać ścieżkę na mapie, którą nakreślilibyśmy na bazie tych kilku podstawowych czynności. Często początek "niedokładności", negowania, pomijania a nawet buntu wobec obowiązków względem ciała, ma początek w umyśle. To w głowie ma swoją posadę sędzia, arystokrata, nadworny lekarz i specjalista. Mamy do czynienia z ukształtowanym człowiekiem. Jak wygląda więc kraina i jego mieszkańcy? Co dziś powiemy o królestwie sędziwości i godnych następców?

 

ŁATY I PODESZWY

 

Dobierając zagadnienie do artykułu miałem jedną myśl: nie o zachowania mi chodzi, bo nie znam aż tylu ludzi i nie notuję wszystkich informacji by być ekspertem od zachowań. Każde kolejne zlecenie niesie coś nowego. Obraz który mi przyświecał, to nie sprzeczka, nie różnica zdań. Chodziło mi o narzucające wymogi środowisko. W zakresie dającym się ustalić. Wobec rzeczy które są, albo których ich nie ma. Takich które utrudniają, albo przymuszają. Rodziny widzą zachowania a nie ich przyczyny. Nie są w stanie być obiektywne. Dla nich środowisko nie jest świeże. Założenia są częścią ich oceny. A stopień zaawansowania wpływu otoczenia, wymusza na osobie starszej pewne zachowania lub wypacza sens jakiejkolwiek możliwej do przejawienia troski. Tego nie sposób nie zauważyć. Dlaczego przykład jest trudny?

Wystarczy, że masz własne zdanie na temat, chcesz zmiany (czyli chcesz pomóc) i natrafisz na opór. Albo, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby seniora, robisz rzeczy wbrew sobie (lub wbrew zdrowemu rozsądkowi). Z kolei liczy się Twój komfort. Dlatego z czasem chcesz kogoś zatrudnić do pomocy. Czujesz bluesa. Wtedy masz pewną szansę i pewne prawdopodobieństwo. Mianowicie, jeżeli odpuszczasz członkowi rodziny co do zasadności jego stylu życia, to możesz oczekiwać, że ktoś za Ciebie wychwyci moment krytyczny. Masz wtedy okazję do dyskusji o konieczności pewnych modyfikacji. Trochę czasu uciekło, nic się nie stało. Po prostu naszła zmiana. Co natomiast prawdopodobnego? Że osoba starsza będzie przeciwna zmianom. Nie wtłoczysz zachowania w nieużywaną szufladkę. Pomysł na egzystencję przejdzie renesans. Podeszwa nie kłamie.

 

CO NOWEGO?

 

Opiekunowie potrafią tchnąć w codzienność seniora tony siły. Dlaczego niekiedy po raz pierwszy od dawna widzisz, że senior jest komuś wdzięczny, że tak bardzo szanuje swoją opiekunkę? Ma o niej dobre zdanie, barodz ją lubi, potrafi opisać ją jako przyjemną w odbiorze i mającą sposób na małe cudeńka?

Opiekun medyczny to w oczach seniora autorytet. Zajmuje się zawodowo pomaganiem w podstawowych, ale kluczowych aspektach życia codziennego. Znajomość przekształca się w długotrwałą relację i jest wolna od uprzedzeń. Opiekun chcący być skutecznym profesjonalistą po prostu wskaże środek do osiągnięcia celu. W związku z tym postawi priorytety, które nie będą zmieniały ustalonej hierarchii. Ty natomiast, jako członek rodziny, służyłbyś lub dowodził jako osoba zależna. Opiekun, żeby wykonać szereg czynności mających zaspokoić potrzebę poza zasięgiem możliwości seniora, posłuży się zdolnością do skompensowania deficytów fizycznych i umysłowych podopiecznego. Tak więc w pewnych obszarach swojego wizerunku będzię zasługiwał na nagrodę. A więc i podziw, sympatię. Słowo klucz – kompensacja.

Nie oceni on również zachowania swojego podopiecznego jako złego, koniecznego do zmiany, determinowanego do wygaszenia. Tak raczej postępują rodziny. Ale koniec końców - dają się przekonać. Tylko ktoś to musi pchnąć. Opiekun po prostu wytyczy szlak i sam poniesie konsekwencje tam, gdzie inni nie mogą. A po drodze skoryguje, poprawi, wzmocni, doradzi i okaże zrozumienie. Zawodowo. Nie wpłynie na czyjąś wolę. Zamiast tego – ukierunkuje.

 

W każdej sytuacji znajdzie wyjście. Bo określi pewne rzeczy jako niemożliwe. Do tego trzeba dystansu. Uwolnienia. Na tym zbuduje nowy świat opieki. Nie będzie terapeutą, nie będzie przekonywał. Czas jest tym co kupuje rodzina. Opiekun wykona swoje zadania. Czy da się przeprowadzić opiekę na rozkaz, pod wymóg?